Przygotowanie psa na nowego członka rodziny

27-10-2016  |   HODOWLA JACKRUSSELL BLOG

Gratulacje! Zostaniecie rodzicami! Radość, czas przygotowań, oczekiwanie, poród i powrót do domu z nowym członkiem rodziny lub czasem nawet dwoma lub trzema. Wita was on: dotychczasowy czworonożny przyjaciel nierzadko traktowany jak wasz kochany bobasek. Co robić? Jak się przywitać? Przedstawić mu maleństwo, czy też wręcz przeciwnie? Czy coś się zmieni? Być może jesteście właśnie w takiej sytuacji. Albo myślicie z wyprzedzeniem i dopiero zastanawiacie się nad zakupem psa wiedząc, że w przyszłości zdecydujecie się i na dziecko? Jak zbudować ich wspólną relacje, by pies stał się przyjacielem dziecka a nie jego rywalem o wasze uczucia? Czy tak kolejność jest właściwa, czyli najpierw pies a potem dziecko?


Gratulacje! Zostaniecie rodzicami! Radość, czas przygotowań, oczekiwanie, poród i powrót do domu z nowym członkiem rodziny lub czasem nawet dwoma lub trzema. Wita was on: dotychczasowy czworonożny przyjaciel nierzadko traktowany jak wasz kochany bobasek. Co robić? Jak się przywitać? Przedstawić mu maleństwo, czy też wręcz przeciwnie? Czy coś się zmieni? Być może jesteście właśnie w takiej sytuacji. Albo myślicie z wyprzedzeniem i dopiero zastanawiacie się nad zakupem psa wiedząc, że w przyszłości zdecydujecie się i na dziecko? Jak zbudować ich wspólną relacje, by pies stał się przyjacielem dziecka a nie jego rywalem o wasze uczucia? Czy tak kolejność jest właściwa, czyli najpierw pies a potem dziecko?

Troszeczkę wspominałam już o tym w temacie „Pies dla dziecka?”. Jak pisałam, u nas zdało to egzamin i nie zmieniłabym kolejności, choć nie znaczy to, że było łatwo i właściwie nie wiele wymagało to poświęcenia czasu czy odpowiedniego podejścia. Uważam, że kluczem do sukcesu jest właściwe „ułożenie” psa oraz jego właściwa pozycja, którą zajmuje w naszej rodzinie. Pies jak każde stworzenie potrzebuje miłości, czułości i ciepła oraz poczucia bezpieczeństwa, jednak najważniejsze jest to, że potrzebuje też swojego przywódcy, jakim jesteś ty, jego właściciel. Nie ma w tym nic niewłaściwego a wręcz przeciwnie. Jeśli nie będziesz potrafił pokierować swoim psem i nie będziesz umiał wprowadzić w jego życie dyscypliny i reguł, do których musi się stosować, no cóż… wtedy on postanowi zostać twoim przywódcą i bardzo szybko wejdzie ci na głowę.

To on będzie ci pokazywał co możesz robić a co nie, co akceptuje a czego nie. Jest to zachwiana hierarchia i niestety w tym wypadku małe dziecko najprawdopodobniej zostanie odebrane jako rywal, a pies który czuje się władcą w swoim domu nie będzie miał zamiaru rywalizować z dzieckiem o twój czas czy uczucia. Dlatego tak częste jest zjawisko pozbywania się psów, gdy w domu ma pojawić się niemowlę. To bardzo przykre, bo w ten sposób właściciele karają psa za SWOJE błędy. Co możesz zrobić w takiej sytuacji, jeśli widzisz, że to pies sprawuje kontrolę nad tobą a nie ty nad nim? Przede wszystkim zacznij od siebie. Skoro twoją pozycję zajął w domu pies, znaczy to niestety, że jesteś od niego słabszy. Zacznij pracować nad sobą. Naucz się mówić nie. Stań się konsekwentny. Pokaż psu, że teraz ty rządzisz. Oczywiście nie mam na myśli wprowadzenia bicia psa, to tylko pogorszy sytuację nie wspominając, że jest to niedopuszczalne. W dodatku może skończyć się źle dla dziecka. Przede wszystkim jednak powinieneś zgłosić się do specjalisty ze swoim czworonogiem. Jest wiele ośrodków szkoleniowych, które oferują szkolenie psa nie tylko w zakresie posłuszeństwa, ale również prowadzą terapię zaburzeń zachowania. Osoba prowadząca powie ci też jakie ty błędy robisz i nad czym powinieneś pracować ze swoim psem. Walcz o swojego psa, nie pozbywaj się go jak nieudanego eksperymentu. Pamiętaj, że pomimo jego niewłaściwych zachowań jesteś dla niego całym światem. On nie ma nikogo innego i nie wyobraża sobie życia bez ciebie, bez was. Czy oddałbyś swoje dziecko do adopcji tylko dlatego, że jest nadpobudliwe, nie ma do ciebie szacunku albo nawet wykazuje agresję? Na pewno nie. Szukałbyś pomocy dla niego u psychologa. Zrób więc i tak w przypadku psa. Wszystko da się naprawić gdy chcą tego dwie strony. Twój pies bez wątpienia pragnie byś był z niego dumny i by mógł sprawiać ci radość.

Załóżmy jednak bardziej optymistyczny scenariusz. Twój pies ogólnie jest usłuchany, nie ma problemów takich jak np. wykazywanie agresji, czy też nadmiernego lęku. Być może czasem nie przybiegnie gdy go zawołasz, bo akurat zobaczył coś fascynującego. Możliwe, że nie przepada za kąpielą czy obcinaniem pazurów. Jednak wie, że to ty jesteś jego Panem i żywicielem i ma do ciebie szacunek. Rozumie, że gdy powiesz, że czegoś nie wolno to nie wolno. A może twój pies chodzi jak w zegarku i potrafi reagować na wszystkie komendy (gratulacje). W takim wypadku na ogół nie ma problemu z wprowadzeniem do domu nowego członka rodziny. Pies będzie czuł twoją radość i na pewno będzie ją podzielał. Będzie czuł, że ten mały człowiek jest dla ciebie wyjątkowy i również będzie go za takiego uważał, jeśli odpowiednio będziesz się zachowywał. No właśnie, czego unikać a co robić?

Po pierwsze zacznij jeszcze przed porodem. Nie wyganiaj psa, gdy urządzasz pokoik czy układasz małe ciuszki w komodzie. Daj mu je powąchać, niech pozna zapach płynu do prania dla niemowląt. Pozwól mu położyć głowę na twoim brzuchu. Zapewniaj go o swojej miłości, przytulaj i drap za uchem. Zwłaszcza w pobliżu łóżeczka gdzie będzie spało dziecko, wywołuj pozytywne bodźce. Nagradzaj go, gdy jest spokojny i radosny. Niech czuje, że z jakiegoś powodu ten pokoik, czy to miejsce przy łóżeczku stało się wyjątkowe i spotyka go tam wiele przyjemności. Dodatkowo możesz czasem nosić na rękach jakąś lalkę czy misia i uczyć psa, że w takich momentach nie może na ciebie skakać. Niech pozna też dźwięk karuzeli nad łóżeczkiem czy inne jakie będą towarzyszyły wam gdy już pojawi się w domu dziecko.

Nadszedł ten dzień. Wracacie z waszym maleństwem do domu. Nie wchodźcie do niego z nerwami czy zestresowani. Pies to wyczuje i pomyśli: „Pojawiło się w domu coś co denerwuje moich właścicieli”. W ten sposób pies nastawi się negatywnie. Wiem co mówię, zwłaszcza gdy jesteście świeżo upieczonymi rodzicami, małe dziecko, które płacze nie wiadomo czemu, wywołuje stres. Bo przecież miało być bajkowo sielankowo. W szpitalu popędzali was, żebyście opuścili pokój bo już jest ktoś na wasze miejsce. Te małe ciuszki – jak to włożyć na dziecko?? Dlaczego ono płacze?? Pielucha czysta, masz problem z jej ponownym zamocowaniem. Próbujesz karmić – nie chce. Albo przeciwnie – śpi, a tobie mówili karm co 2–3 godziny, a tu minęły już 3. Gdzie tam droga do domu. I jeszcze ten fotelik w aucie, do którego nie wiadomo jak zamocować dziecko. Udało się wracacie. Stres. Jak to będzie w domu. Co najpierw robić, rozpakowywać się, czy karmić. Może przewinąć, może wreszcie coś zjeść samemu – przecież zapomnieliście o sobie a jesteście głodni! No cóż, tak to może wyglądać. Ale spokojnie. Weźcie głęboki oddech. Dziecko nie umrze, gdy zaraz się nie obudzi i nie zacznie jeść. Jeśli płacze, może tylko dlatego, że chce się przytulić. Zostawcie te torby w aucie, można po nie wrócić za chwilę. Tylko spokojnie. Postarajcie się uśmiechnąć mimo wszystko i wejdźcie do domu. Przywitajcie się z psem, zwłaszcza ty mamo, bo ciebie pies nie widział kilka dni a może dłużej. Nie odtrącaj go, przecież on aż cały chodzi z radości. Rozbierzcie się spokojnie. Poczekajcie, aż pies się uspokoi. Uklęknijcie i pokażcie psiakowi waszego malucha, pokazując jednocześnie, żeby nie skakał. Niech powącha i wyliże szkraba, tych kilka bakterii go nie zabije. Emanujcie radością, bo te pierwsze chwile pies będzie kojarzył z dzieckiem. Oczywiście może dziecko płacze, usiądź spokojnie, spróbuj nakarmić i przytul je emanując spokojem. Pies na pewno będzie ci towarzyszył, przecież to takie ciekawe co ty tam masz. Nie odganiaj go. Jeśli zbytnio się ekscytuje uspokajaj, ale bez nerwów.

To są główne emocje jakimi musisz się kierować przy dziecku, bo te pies wyczuwa SPOKÓJ i RADOŚĆ. Nieraz będzie trudno, ale wtedy weź głęboki oddech i spróbuj się wyciszyć. Pamiętaj, że pies musi czuć, że ten mały człowiek to powód do radości a nie do nerwów.